Moja historia to…. 24 lata, 1 mln zł długu i brak dalszych perspektyw… Jestem przykładem, że jak się chce, to się da.

Moja historia to…. 24 lata, 1 mln zł długu i brak dalszych perspektyw… Jestem przykładem, że jak się chce to się da.

Piszesz mi, że mam małe doświadczenie życiowe?

Zobaczymy, czy po przeczytaniu tego tekstu dalej będziesz tak uważać.

Jestem ciekawa, czy w wieku 24 lat miałaś ponad 500 000 zł długu (właściwie to 1 milion, ale dla uproszczenia przyjmijmy, że połowa solidarnie przypadła na mojego wspólnika), nie miałaś pracy, nie miałaś kontaktu z rodziną i nie miałaś pojęcia co masz dalej ze sobą zrobić. Miałaś 24 lata i myślałaś, że Twoje życie się już skończyło.

Nie miałaś ? A to tylko jedna z historii z mojego życia…

Zaskoczyłam Cię, co?
Widzisz mnie dziś na Instagramie. Blondynka z markową torebką w dobrym samochodzie. Wakacje w ciepłych krajach, ładny dom, uśmiechnięte dziecko. Myślisz „Ta, to kuźwa ma życie!”, „Ale się ustawiła!”, „Na pewno jest z Nim dla kasy i złapała Go na dziecko”. To tylko przykłady. Nie muszę dostawać takich wiadomości żeby wiedzieć, co niektórzy ludzie myślą i jaką opinię mi wystawiają oceniając mnie tylko po kilku zdjęciach w Internecie.
Myślałaś, że zawsze wszystko szło mi gładko, że jestem dzieckiem z dobrego domu, które nie wie co to problemy i wszystko miało podane na tacy? Zobacz, jak bardzo można się pomylić oceniając kogoś, kogo tak naprawdę się nie zna.

Dziś jestem tu, gdzie jestem. Nie będę ściemniać – osiągnęłam szeroko rozumiany sukces życiowy. Przeszłam długą, pełną zakrętów i trudną drogę zaliczając naprawdę bolesny życiowy dół. Upadłam tak nisko, że czułam że wręcz topię się w tym bagnie.

Wiem, co to życie na szczycie, kiedy myślisz że jest tak zajebiście, że lepiej już być nie może i wiem, co to znaczy musieć przeżyć za 20 zł na tydzień. Myślisz, że wymyślam? Nic bardziej mylnego. Dodam, że w tym czasie miałam jeszcze psa, któremu też musiałam kupić jedzenie… Niby bzdura, ale kiedy obracasz w rękach na każdą stronę ostatni 20 złotowy banknot to posiadanie psa może być problemem. Nie miałam na czynsz za mieszkanie, na paliwo do samochodu, o jakichkolwiek przyjemnościach mogłam zapomnieć. Luksusem był dla mnie tusz do rzęs za 5 zł. Zaliczyłam taką życiową glebę, że żeby mieć pieniądze na życie musiałam sprzedać swoje rzeczy. Po co mi biżuteria z diamentami czy drogie ciuchy kiedy liczy się przeżycie kolejnego dnia ? Spadłam z wysokiego konia. Było mi cholernie ciężko. Choć tak naprawdę nie brak pieniędzy był problemem. Człowiek musi się po prostu przyzwyczaić do nowych warunków. Najgorsza była świadomość tego, że mam długi. Jest pewna ilość informacji i problemów, które jeden człowiek potrafi udźwignąć w danym czasie. Na mnie spadło dosłownie wszystko. Podupadłam na zdrowiu (ważyłam niecałe 45 kg przy wzroście ponad 170 cm), wyglądałam jak śmierć, rozpadł się mój wieloletni związek a wraz z nim jak domino padły wszystkie prowadzone przez nas interesy. Ufałam za bardzo. Zostałam sama, bez pieniędzy. Jedyne, co mi zostało to ogromne długi. Za chwilę pojawiły się pisma i telefony od komorników, firm windykacyjnych i sądów. Miałam różne myśli. Tak naprawdę to nie chciało mi się żyć. Uwierz mi…

Zawsze byłam przedsiębiorcza. Jako dziecko nie dostawałam kieszonkowego. Ale zawsze umiałam zrobić coś z niczego. Wykombinować coś żeby mieć swoja kasę. Myłam rodzicom samochody, oddawałam butelki z piwa (nie śmiej się :)) , kiedy byłam już w liceum to dawałam korepetycje – miałam 3 podopiecznych i z każdym widziałam się minimum raz w tygodniu, pisałam artykuły do gazety… Jeszcze kilka innych zajęć by się znalazło. Generalnie od najmłodszych lat byłam bardzo samodzielna i zawsze starałam się być niezależna. I to akurat do dziś się nie zmieniło.

Kiedy więc wyjechałam na studia naturalne było dla mnie podjęcie pracy. Tak naprawdę nie musiałam tego robić bo rodzice mogli mi bez problemu zagwarantować „wygodne” życie, ale chciałam. Mogłam swobodnie korzystać z tego, że opłacaliby mi mieszkanie, dawali pieniądze na życie, samochód i w zasadzie na wszystko, na co bym chciała. Ale to nie ja. Żeby mieć na swoje przyjemności w wieku 19 lat zaczęłam pracować.

Nie będę rozpisywać się o swojej zawodowej drodze. Na to przyjdzie jeszcze czas. Fakt jest taki, że w wieku 24 lat prowadziłam kilka firm, zatrudniałam kilkanaście, w szczycie kilkadziesiąt osób a przez konto przechodziły setki tysięcy złotych. Tak rozhulana bańka niestety pękła. Z wielu różnych przyczyn (o tym też innym razem). Dziś wiem, że zabrakło mi po prostu doświadczenia. Szeroko rozumianego doświadczenia życiowego. „Gdybym wtedy miała ten rozum, co dziś…” – ten tekst jest w tym miejscu idealny. Wtedy – brak wiedzy spowodował, że w dużej mierze ludzie znajdujący się dookoła wykorzystali mnie, moją naiwność i to, że jestem bardzo młoda i bez bogatego, wspomnianego wcześniej życiowego doświadczenia.

Życie, a właściwie ludzie potrafią był brutalni. Uwierzcie mi. Kiedy chodzi o pieniądze i własną korzyść to – jak to się mówi – „nie pier…lą się w tańcu”. Kiedy było dobrze to wszyscy byli wokół mnie, chętni do pomocy i do robienia wspólnych biznesów. A kiedy wszystko walnęło to byli bezwzględni.

Finał był taki, że mając 24 lata nie miałam pracy, miałam 1 mln złotych długu (w tym był mój wspólnik więc na głowę przypadało około 500 000 zł), nie rozmawiałam ze swoimi rodzicami więc nie poszłam do nich po pomoc i myślałam, że moje życie się skończyło, choć tak naprawdę jeszcze się dobrze nie zaczęło. Przez moment chciałam umrzeć, dosłownie. Miałam taką depresję, że chciałam zniknąć. Ja, a wraz z ze mną zniknęłyby wszystkie problemy. Takie myśli miałam na szczęście tylko przez chwilę.

Jestem typem, dla którego szklanka jest zawsze do połowy pełna. Jeśli śledzisz mnie na Instagramie to wiesz, że często to powtarzam. Uwierz mi, że zmuszenie się do takiego myślenia w tamtym czasie graniczyło z cudem. Wyczynem było dla mnie czasami wstanie z łóżka bo nie wiedziałam co dziś przyniesie dzień, kto zadzwoni po pieniądze i co mam ze sobą zrobić. To był koszmar. Koszmar, którego nikomu nie życzę. Serio.

W wieku 28 lat spłaciłam ostatni dług. Tak, dobrze widzisz. W ciągu 4 lat spłaciłam ponad pół miliona złotych. Nie pożyczyłam tych pieniędzy od nikogo, nikt mi ich nie dał. Każdy jeden grosz mojego długu odrobiłam sama. Zarobiłam te pieniądze i oddałam. Miałam do wyboru do końca życia uciekać przed problemami albo się ich pozbyć. Chciałam być uczciwa wobec ludzi, którym była dłużna pieniądze i chciałam być szczera wobec siebie nie udając kogoś, kim nie jestem. Mogłam przecież wygodnie żyć udając, że ten problem nie istnieje. Mogłam udawać osobę, która ma piękne życie, a na koncie hula wiatr a wraz z nim siedzi tam kilku komorników na kilkaset tysięcy złotych. Ale nie! Nie schowałam głowy w piasek, wiedziałam, że dam radę. I dałam. Chcesz wiedzieć jak? O tym napiszę konkretnie innym razem.

Póki co dam Ci kilka rad:
1. Nawet jeśli jesteś w najbardziej beznadziejnym, mówiąc wprost chu..owym momencie Twojego życia to zawsze wyglądaj tak, żeby ludzie chcieli z Tobą pracować, żeby patrząc na Ciebie myśleli, że chcą z Tobą robić biznes – nikt Ci nie zaufa, kiedy będziesz wyglądać jak półtora nieszczęścia. Owszem powie kilka słów na pocieszenie, poklepie po ramieniu, ale nie będzie chciał robić z Tobą interesów. Ludzie chcą robić biznesy z ludźmi sukcesu. A przynajmniej z takimi, którzy na takich wyglądają. Nawet jeśli w środku jesteś totalnie rozwalona, zżera Cię stres i brodzisz w bagnie to nie pokazuj tego po sobie. Ostrzegam, będzie ciężko. Ale trudno, musisz spiąć dupę i założyć maskę z uśmiechem numer 5. Pomaluj się, ułóż włosy, ubierz najlepsze ciuchy w swojej szafie. Wychodząc z domu zamknij na klucz problemy. Idziesz przecież zmieniać swoje życie.

2. Odetnij się na chwilę od problemów. Dopiero kiedy poprzestawiałam w głowie klocki to uświadomiłam sobie, że nikt mnie za te długi nie zabije i że inni ludzie też zaliczają biznesowe wtopy, że nie jestem trędowata i że ze wszystkiego da się wyjść zaczęłam panować nad sytuacją. Przestałam gonić za swoim ogonem a zaczęłam rozwiązywać problemy. Jeden po drugim. Spisałam wszystkie na kartce i sukcesywnie skreślałam. To trudne, wiem, ale dopóki trochę się nie zdystansujesz to nie zaczniesz mieć na tyle wolnej głowy żeby móc normalnie funkcjonować i pracować. A praca (i to dobrze płatna) była mi wtedy bardzo potrzebna. Musiałam przecież zarobić na swoje długi.

3. Mierz wysoko. Zawsze wiedziałam, że nie ma dla mnie granic. Brzmi infantylnie ? Być może, ale naprawdę tak uważam. Oczywiście znam swoje możliwości i wiem co potrafię i na czym kompletnie się nie znam, ale nie nigdy nie bałam się mierzyć wysoko. W tamtym momencie mojego życia, po depresji, łzach i tygodniach załamania usiadłam na spokojnie i zaczęłam myśleć co mam dalej robić. Nie miałam już nic do stracenia więc tym bardziej nie bałam się stawiać poprzeczki wysoko. Tylko ten fakt sprawił, że byłam w stanie zarobić tyle pieniędzy w tak krótkim czasie.

4. Pracuj ciężko. Banał? Ale jakże prawdziwy. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że nie miałam wtedy dziecka więc to było ogromne ułatwienie. Pracowałam od wczesnego rana do 22.00, czasem 23.00. Mowa oczywiście o godzinie powrotu do domu. Bo po powrocie były jeszcze maile i praca papierkowa. Był hardcore. Ale zarobione pieniądze dawały tyle satysfakcji, że miałam jeszcze większego kopa do działania.

5. Odetnij się o toksycznych ludzi. To pijawki. Pijawki energetyczne i finansowe. Demotywują Cię. Ciągną w dół. Podcinają skrzydła w momencie, kiedy potrzebujesz wsparcia i motywacji. Czasem tylko kilka dobrych słów jest w stanie zdziałać cuda. Dlatego wszystkim wampirom energetycznym, ludziom obłudnym, fałszywym zamknij drzwi do swojego życia.

Rad znalazło by się jeszcze dużo. Przyjdzie na to miejsce i czas. Jedno za to jest pewne. Pomimo tak młodego wieku przeżyłam dużo. Niejeden na moim miejscu by się załamał. Większość ludzi, kiedy słyszy tą historię to otwiera szeroko oczy i nie wierzy, ze dałam radę. Ja za to – dzisiaj – wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych. Że jestem w stanie znieść dużo i każdy problem, na który mam realny wpływ jest do rozwiązania. Doceniam małe rzeczy. Nie przejmuję się bzdurami. Nie szukam na siłę problemów. I najważniejsze – nie oceniam ludzi nie znając ich historii. Nigdy też nie segreguję ludzi ze względu na grubość portfela bo to nie ilość posiadanych pieniędzy świadczy o człowieku. Dla mnie zawsze liczy się sam człowiek a nie Jego majątek. To jest zasada, której będę się zawsze trzymać.

Dziś na wiele spraw patrzę całkiem inaczej. Życie dało mi taką lekcję, że żadne studia, kursy ani żaden podręcznik nie jest w stanie Was tyle nauczyć. Możesz myśleć inaczej, ale ja uważam, że mam ogromne doświadczenie życiowe. Niezależnie od tego, czy się ze mną zgadzasz – nie życzę Ci w każdym razie żebyś była na moim miejscu.

Na koniec chcę napisać coś bardzo oczywistego, ale jakże – co mój przypadek udowadnia – prawdziwego. Nie ma sytuacji bez wyjścia. Nie ma takiego dołka, z którego nie da się odbić. Bagna, z którego nie da się wyjść. Jestem na to najlepszym przykładem. Dziś jestem niezależną finansowo kobietą. Cenię sobie to, że nie muszę liczyć tylko na mojego męża (żeby było jasne – nie neguję tego, nie oceniam. Ja po prostu lubię mieć swoje pieniądze i być niezależna). Z 24-latki z ogromnym długiem dziś, w wieku 31 lat mogę sobie pozwolić na ponadstandardowe życiowe przyjemności. Osiągnęłam to sama. Dziś już nie wstydzę się mówić o tym, co przeszłam. Biznes to ryzyko a ja niestety miałam „przyjemność” posmakować tej gorzkiej strony. Nie uciekłam od problemów tylko stawiłam im czoła i je rozwiązałam. I jako kobieta jestem z siebie naprawdę dumna.

Każdy w życiu ma różne problemy. Każdy przeżywa je inaczej i mają one inny wymiar, kaliber. Dla jednego sytuacją bez wyjścia, która totalnie kogoś złamie jest dług 10 tysięcy złotych. Dla innego 1 milion to pryszcz. Dla jednych to brak pracy, trudności w jej znalezieniu. Dla innych są to problemy w małżeństwie. Inni znów mogą mieć problemy z używkami, zmagać się z alkoholizmem lub mieć w domu alkoholika. I wreszcie na koniec – problemy ze zdrowiem, choroby (swoje i bliskich). Problemy są przeróżne – cały wachlarz w różnych kolorach i z jeszcze większą ilością odcieni. I każdy je inaczej przeżywa. Ja niestety nie mam recepty na wszystkie. Nie wiem jak je wszystkie rozwiązać bo niestety nie znam się na wszystkim. Za to, kiedy nie masz pojęcia, co dalej zrobić bo myślisz, że jesteś w najgorszym momencie swojego życia, wiem jak sobie z tym poradzić. Dlaczego? Bo sama tą lekcję odrobiłam.

106 thoughts on “Moja historia to…. 24 lata, 1 mln zł długu i brak dalszych perspektyw… Jestem przykładem, że jak się chce, to się da.

  1. Karola uwielbiam Cię za Twojego instagrama, ale teraz to nie wiem co ja mam powiedzieć, jesteś przegenialna!! Właśnie jestem studentką, dlatego też bardzo mnie to zaciekawiło!! Buziaki!!!!!!💋💋💋! A ludzie zawsze będą gadać ❗

    1. Karolciu czytając ten post, totalnie mnie zatkało🤦‍♀️ naprawdę podziwiam cię ♥️🤗jak to wszystko zniosłaś sama, w takim młodym wieku i że dałaś rady. Od dłuższego czasu oglądać cię😉i naprawdę jest super kobietą, a Franek to przesłodki chłopak 🐻 cieszę się że trafiłam tutaj na ciebie 🤗pozdrawiam cię cieplutko ze słonecznej Grecji♥️😚🤗

    2. Dla mnie kobieta petarda! Dajesz przykład innym osobom, ze chcieć, znaczy móc! Problemy sa i będą, ale trzeba podnieść głowę i iść do przodu! Świetny tekst! ❤️💚❤️

  2. Karola uwielbiam Cię ☺️I właśnie to przez co przeszłaś w życiu miało ogromny wpływ na to jakim człowiekiem teraz jesteś… Na wszystko zapracowałaś sama potykając się przy tym jak mało kto, ale teraz szanujesz siebie a przede wszystkim drugiego człowieka ❤️

  3. Hej, 500 tys dzielone przez 365 dni to 1365 zł. rata wiadome jaka jest przy marży z Viborem przy hipotece. Post wnosi jedynie ciekawe sformuowanie …” odrobiłam lekcję” nic poza tym. Czy sugerujesz się Erą Przetakiewicz 🙂 gratuluję. Sama jestem od 21 lat związana z branżą finansową a także zdaża mi się współpracować ( wspominałaś o tym na stories) z np. Aliorem wiem ile płacą za firmówki i gotówki, szczególnie teraz kiedy dochodzi uszczuplenie przy ofercie bez prowizji z powodu konieczności jej zwrotu w przypadku spłaty przez klienta. Reasumując doskonale wiemy, że rynek finansów to już nie czasy 2007-2015. Co wnosi post NIC nowego wystarczy kupić sobie lekturę o motywacji lub brać udział w szkoleniach z socjotechnik a jak widzę tu także lekcja odrobiona. Drogie torebki czy markowe ciuchy owszem gdy nie są z Aliexpress. Czasami zastanawia mnie czy aby udowodnić status trzeba byłoby paragony przyklejać do tych chanel’ek czy aut z leasingiem. Co z osobami takimi co także pracują w tej dochodowej ( jest volumen sprzedaży jest kasa) jeżdżących nowym modelem BMW X z markowymi torebkami i ciuchami? Rynek finansowy się kurczy o tym zapewne Twoje obserwatorki nie wiedzą. Zapatrzenie na ciuchy, dobre kosmetyki itp. robi swoje, że gdyby było można chciałyby żyć Twoim powietrzem :). Karola osobiście doceniam Cię za kreatywność i tu postawię kropkę. Pozdrawiam

    1. Nie oceniaj. Ja Ciebie też nie oceniam. Nikt nie pisał, że to były kredyty, z resztą co to ma do rzeczy… Nie rozumiem totalnie Twojego komentarza i tego jaki jest jego cel i przekaz. Ja wciąż na sprzedaż w kredytach nie narzekam, a dwa zawsze szukam nowych rozwiązań. Nie wiem co sprzedajesz i za ile. W sumie nie chcę wiedzieć bo nie zaglądam nikomu do portfela. Powtórzę jeszcze raz – Twój komentarz niestety nie ma składu ani ładu bo jest o wszystkim i o niczym…Pozdrawiam

    2. Zgodzę się ze post trafi do czytelników którzy są poza branżą. W latach o których pisze Karolina można było zarabiać na dobrym kredycie tyle ze nie którzy zarabiali tyle przez rok. Wiec wyjście z długu 500tys wymagało determinacji i pracy ale było bardzo w zasięgi reki pracując jako pośrednik w branży. Nie ujmuje samozaparcia i motywacji Karolinie i takiej dobrej wiary mogę wszystko.
      Dla mnie dużo niespójności w tej historii to raz.
      A dwa mając z tylu głowy rodziców z zapleczem finansowym – nawet nie rozmawiając z nimi inaczej się widzi przyszłość niż wiedząc ze rodziców nie masz lub sami maja długi czy są alkohiloikami

      Nie mniej myśle ze wiele młodych dziewczyn się zmotywuje do tego by zawsze walczyć o siebie i o życie o jakim marzą

      1. Wciaż nie do końca rozumiem Twoich intencji i przekazu… Odbieram go niestety trochę negatywnie, a szkoda bo wg nie ma powodu żeby się czepiać.. Mój przekaz, moja historia to przykład dla ludzi, którzy myślą, że jest beznadziejnie, że się da. Inna sprawa – wiesz, znam dużo pośredników i nie każdy zarabia lub zarabiał tyle (jak piszesz), że inni tyle zarabiali przez rok.

        1. Karola absolutnie nie miał być wydźwięk negatywny – jeśli tak poczułaś to przepraszam. Nie ujmuje Ci pracy zasług i walki o swoje życie, fakt wielu pośredników poległo a ty zwyciężyłeś i tutaj mega szacunek. Być może patrzę przez pryzmat własnych doświadczeń i po twojej zapowiedzi historii spodziewałam się więcej niż „turbulencji”
          Ale dalej uważam ze to świetna motywacja dla młodych osób aby działały bo można wszystko 💪

          1. Spoko 🙂 Wiesz… dla mnie to nie były tylko „turbulencje”. Mnie się naprawdę, autentycznie życie zawaliło. Ale najważniejsze to wstać, otrzepać się i się nie poddawać. Wykorzystywać sytuacje, które daje nam los, iść do przodu 🙂

      2. Miałaś 0,5 mln długu i bajecznie bogatych rodziców (opisujesz standard życia jaki Ci proponowali na studiach- nie znam nikogo z takimi możliwościami) wiedziałaś zatem ze wystarczy się odezwać i problem z głowy. 28 lat i spłacony dług? A jak ma się do tego fakt ze przed 30ką urodziłaś dziecko bardzo bogatemu Panu w wieku swojego ojca?? Nie oceniam, każdy radzi sobie jak może, ale superhero to ty nie jesteś.

        1. Ktoś, ko tak piszę widać myśli swoimi standardami, którymi się kieruje w życiu… Bo przecież można wyciągnąć rękę po pieniądze do rodziców. Można też poszukać sponsora i ustawić sobie życie. Ale jak tak piszesz, to chyba piszesz o kimś innym bo o mnie na pewno nie. Od rodziców grosza nie wzięłam bo mam swój honor i to był mój problem a nie ich. A dziecko… cóż – urodziło się, kiedy moja sytuacja była już wyprostowana. Baaaaaardzo płytkie myślenie… Ale to tylko pokazuje ile złości i nienawiści jest w kobietach

    3. Dokładnie też nie chce mi się wierzyć, że tak młoda osoba robi takie dlugi i w jeszcze szybszym czasie je spłaca. Każdy z nas pracuje i każdy z nas wie ile wszystko kosztuje I ile trzeba godz pracować żeby w miarę godnie żyć. Być może się mylę, ale sama mam firmę i wiem ile trzeba wkładu własnego żeby cokolwiek rozkręcić …pewnie Pani Karolina mi zarzuci że źle prowadzę firmę że nie mam kokosow .Ale z chęcią się dowiem od Pani jak i co trzeba robić żeby zarabiać 10 tyś miesięcznie jak to Pani napisała że tyle Pani zarabiala i splacila dlugi .pozdrawiam

      1. Czemu piszesz, że Ci zarzucę, że źle prowadzisz firmę? Serio myślisz, że ja jestem taka roszczeniowa?! Nie oceniam i w życiu bym tego nie napisała. Ale dziwi mnie, że ktoś jest zdziwiony, że można zarobić miesięcznie 10 tyś zł… Można i 50-60 i nawet więcej przecież to zależy od branży, w której się pracuje.

  4. Karolciu czytając ten post, totalnie mnie zatkało🤦‍♀️ naprawdę podziwiam cię ♥️🤗jak to wszystko zniosłaś sama, w takim młodym wieku i że dałaś rady. Od dłuższego czasu oglądać cię😉i naprawdę jest super kobietą, a Franek to przesłodki chłopak 🐻 cieszę się że trafiłam tutaj na ciebie 🤗pozdrawiam cię cieplutko ze słonecznej Grecji♥️😚🤗

  5. Kiedyś ktoś powiedział, „problem, który da się rozwiązać ,to nie problem”, a ja wierzę, że życie może i wystawia nas na różne próby, ale stawia przed nami problemu, z którymi jesteśmy w stanie się zmierzyć, bez znaczenia jakiej rangi …

  6. Fajna z Ciebie Kobieta!! Działasz na mnie motywująco i dodajesz skrzydeł!! Gratuluję Twojej życiowej mądrości!! 😘😘😘

  7. Wow <3 to jest właśnie piękne, jak wiele może dać nam właściwe myślenie. Wszystko zaczyna się w naszej głowie, a Ty jesteś tego chodzącym przykładem – brawo!!!! :)))))
    To co napisałaś, że zawsze chciałaś mieć własne pieniądze – mam zupełnie tak samo – kiedy inne dziewczyny chcą mieć bogatego męża (nie ma w tym nic złego ofc.), ja chcę być bogatą żoną;) i właśnie tu nawet już nie chodzi o pieniądze, ale o możliwość powiedzenia ZROBIŁAM TO SAMA, JA – JA NA TO ZAPRACOWAŁAM – NIKT MI NIE DAŁ – ANI RODZICE, ANI MĄŻ – piękna świadomość. Właśnie dlatego wysyłałam do was CV – chciałam mieć możliwość współpracy właśnie z taką silną kobietą jak Ty, nie udało się – może innym razem :). Grunt, że jesteś świetną kobietą i pisz jak najwięcej o sobie – dajesz kopa… i wiesz co jest jeszcze świetne? że chcesz się tym dzielić, że chcesz pokazywać innym, że się da. Nie chowasz w sobie tajemnicy "sukcesu", tylko piszesz i opowiadasz o sobie. Franek ma świetną mamę:)
    Miłego dnia:)

  8. Ja sie zastanawiam ale tak po prostu bez hejtu prosze, co trzeba robic by miec wg taka zdolnosc kredytowa w wieku 20 paru lat ?
    Problemy finansowe moga dotknac kazdego, ja uwazam ze tylko tchorze uciekaja. Brawo dla Ciebie.
    Ja nigdy takiego kredytu nie mialam bo mimo ze mam 33 lata nie mieszkam w zajebistym domu nie jezdze nowym samochodem a tez wiem co to znaczy jak kasy brakuje, mimo ze oboje z mezem pracujemy. Nikt nie powiedzial ze zawsze bedzie pieknie 😉
    Brawa ze sie podnioslas, my kobiety jestesmy silne 🙂 Pozdrawiam

    1. Nikt nie pisał, że to były kredyty 🙂 To były głownie zaległości wobec kontrahentów, abonamenty itp. Ale zdolność na taką kwotę w młodym wieku też można mieć bo pracowaliśmy od wczesnych lat i wszystkie interesy były naprawdę dochodowe więc zdolność też bez problemu była 🙂

    1. Można 🙂 Po takiej ilości wiadomości pomyślę nad tym, żeby nie zacząć robić z tego szkoleń 🙂

  9. Przyznam, że sama będąc Twoją obserwatorką na Ig, nie raz skierowałam w Twoją stronę tekst typu „Łatwo Ci mówić”, czy „Co Ty możesz wiedzieć”. Chociaż bardzo Cię lubię, oglądam Twoje story z ciekawością i chętnie korzystam z Twoich poleceń, czy wskazówek,to czasami takie myśli mnie nachodziły. Przychodzi to bez większego zastanowienia, gdy oglądasz piękną kobietę, ubraną w markowe ciuchy, biegającą między salonem kosmetycznym a fryzjerem i wyjeżdżającą na wczasy w miejsca niedostępne dla zwykłego Kowalskiego. Łatwo przychodzi nam przypisywać sukces innych tylko i wyłącznie ich szczęściu, czy kasie meza/rodziny. Ale zawsze czułam, że Twoja historia to coś więcej, że na Twoich barkach spoczywa jakiś balast. Jesteś dowodem na to, że można, da się, a nawet uda się. Jestem bardzo ciekawa Twojej dalszej historii. Jesteś niesamowicie inteligentna, świetnie sobie radzisz i jesteś mega silna babka.
    Wyobrażam też sobie jak bywa Ci ciężko, gdy ludzie oceniają Cię tylko powierzchownie, dopatrując się w Tobie utrzymanki męża. Dobrze, że przybliżasz nam swoją historię,to daje do myślenia. Pozdrawiam cieplutko ❤️

  10. Swego czasu podobna sytuację przeżyliśmy. Dziś tez wiem, ze nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba tylko wziasc się w garść a wychodząc zakładać odpowiednia maskę . Dzięki za ten tekst Karola 😘

  11. Karola!! Mocne i bardzo pouczające Nie oceniajmy człowieka po wyglądzie i tym co w świecie internetu Każdy z nas jest kowalem swojego losu Także działajmy a będziemy wielcy Dostałam power💪💪dziękuje I❤️You😉☺️😘😘

  12. Ja niestety (wstyd się przyznac) należę do tej grupy osób które przeglądając Twoj Instagram po raz pierwszy pomyślałam:”kurde co za laska, ma bogatego faceta i się przechwala to tym to tamtym”. Potem z czasem zauważyłam ze TA laska „wychodzi do pracy” kurde no coś tu nie pasuje 🙂 chciałam nawet kilka razy przestać Cię obserwować no bo po co, szkoda czasu… a teraz nie wyobrażam sobie dnia żeby nie zajrzeć, zobaczyć nową stylizację i posłuchać co tam fajnego powiesz. Ponadto uważam ze jesteś wspaniała osoba (a ten wpis jeszcze mnie przy tym utwierdził), ze nie są Ci obce przyziemne problemy, ze pomagasz potrzebującym, ze robisz wiele dobrego i wszystko co masz osiągnęłaś ciężka pracą. I za to Cię uwielbiam, chociaż właściwie wogole nie znam, bo Instagram to tylko „migawki” . Uważam ze blog tego typu właśnie to świetny pomysł i mam nadzieje ze pomoże wielu osobom wyjść z dołka i uświadomić sobie ze to jak przeżyjemy wlasne życie zależy od nas samych 🙂 pozdrawiam 🙂

  13. Życie bywa bardzo przewrotne, każdy dzień jest tajemnica i nigdy nie wiemy co nas spotka…Myśle ze masz bardzo silna osobowość i to dało Ci sile… Śmiało można powiedzieć ze ,,SUKCES ” to Twoje drugie imię 👍

  14. Karola jesteś niesamowita kobieta♥️Obserwuje Coę na instagramie od dawna,jesteś dla mnie wieka inspiracja ♥️
    To prawda na pierwszy rzut oka nie widać co przeszłaś,ale z doświadczeni wiem ze każdy człowiek ma za sobą jakaś przeszłość,historie .
    Czekam na kolejny post!😘

    1. Na wstępie zaznacze, ze nie licze na gotowy przepis ale czy moglabys zdradzic, co robiłaś, jakiej pracy sie podjelas ze udalo Ci sie zarobić tyle, by splacic dlugi….

      1. Pracowałam w branży kredytowej. I tu sa pośrednicy którzy zarabiali 500 zł prowizji na kredycie a sa tacy co potrafili wyczuć nisze i zarabiać 50 tys prowizji na kredycie. Nie ma recepty bo inaczej każdy zarabiałby takie pieniądze. To determinacja, zaangażowanie, praca po 12-15 h dziennie a do tego przede wszystkim szukanie możliwości zarobku (oczy i uszy zawsze szeroko otwarte).

  15. Piszesz o depresji…? i co z nią ?bo chyba nie masz pojęcia co to jest depresja dziewczyno…W 4lata spłacić tyle długu …hmmm to chyba nie jadłaś i nie robiłaś opłat …ciekawa i poruszająca twoja historia tylko jeśli cos zaczynasz to rob to do końca !

    1. Oj jak mnie to zawsze zaskakuje, że ktoś pisze o moim życiu jakby je przeżył i ocenia według siebie… Nie oceniaj. Ja też nie oceniam. Widocznie nie zrozumiałaś lub przeczytałaś test pobieżnie.

  16. Szanuję i w pełni to rozumiem sama mam aktualnie 24 lata i przechodzę przez podobne sytuacje, pozbierałam się na tyle, że mogę w pełni powiedzieć chcąc liczyć na kogoś licz na siebie!! w najgorszych momentach każdy odwraca się i unika…
    Ważne jest również aby patrzeć na swoje możliwości i swoje cele tak jak napisałaś nieważne czy są wygórowane czy nie, mają być własne i świadome 😉
    Dziękuje za ten post, on pomaga zrozumieć swoje aktualne zachowanie i otwiera „światełko w tunelu”
    Kibicuję i dopinguję do dalszych artykułów 😘

  17. Zajebisty tekst. Trafiający w sedno życia . Tez mam takie doświadczenia . I tez się dźwignęłam. Dzięki Karola 😍

  18. Woooow, ukłony dla Ciebie. Wiele jest takich historii jak z Twoja ale nie każda ma taki finał…. Ludzie często nie potrafią podnieść się z dołka w którym są. Szok! I wielkie brawa!

  19. Witaj Karolina ☺
    Bardzo sie ciesze ze poruszylas ten temat dobrze ze o tym piszesz bo takich sytuacji jest dużo tylko o tym sie nie mowi . Ja przeszlam przez bardzo podobną sytuacje ..mieliśmy z mężem firmę transport międzynarodowy i z niewiadomych przyczyn po kilku latach padła zostalt ogromne dlugi i brak perspektyw na ich spłatę pojawiły sie telefony z banku komornicy pisma sadowe straciliśmy mieszkanie ,firme a to wszystko majac 7letniego syna. Psychika mi siadla … Ale nie dawalismy tego po sobie poznac nikomu… To jak bardzo nas ta sytuacja zmieniła wiemy tylko my…ciągły strach kto zapuka do drzwi kto zadzwoni to jest przerazajace.. To znienia nas na cale zycie..nabralam pokory do życia.. Dziekuje Ci ze to napisałaś bo jakos mi tak lepiej ze nie tylko ja mialam taka sytuację nie ukrywam ze czulam sie gorsza i nadal sie tak czuje .. To ciezka praca nad soba zeby pozbyc sie wstydu..
    Pozdrawiam Cie serdecznie i życzę duzo sukcrsow i spokoju . 😘

  20. Wszystko super, ale sama poradzilaś sobie ze spłatą takiego długu ? 500 000 spłacić w ciągu 4 lat to dość dużo musialaś zarabiać ponad 10 tys. miesięcznie żeby to spłacić sam dług, a gdzie utrzymanie samej siebie.

    1. Dokładnie tak. Musiałam dużo zarabiać i tak robiłam. Ciężka harówka ale się da. Poza tym wiem jak to robić 🙂

      1. Karola to ,moze warto takim osobom poradzić jak zarobić takie pieniądze , myśle ,ze taki poradnik lub szkolenie byłoby dobrym pomysłem .

  21. Woow Karola szacun i podziw! Rzeczywiście nie spodziewałam się po tobie takich życiowych problemow a ty jeszcze się z nami dzielisz i motywujesz ! Super ze udało ci się spłacić długi i odnieść sukces ! Jesteś szczera i bezpośrednia Love

  22. Najnormalniej w świecie jestem z Ciebie dumna!Zresztą z Was obu!Obie jesteście silne i wspaniałe kobiety !Pozdrawiam serdecznie ❤️❤️❤️

  23. Szacun❤️Podziwiam Takich ludzi to tez zależy od charakteru….ja wiecznie wszyskiego się boje podziwiam cię za wygląd za odwagę to widać, 💪

  24. Karolina. Mam wrażenie, że to trochę o mnie. Też mam na imię Karolina. Ale wrócę do Ciebie. Pochwalę, bo Cię uwielbiam. Za prawdziwość, za serce, za troskę o swoje dziecko i siebie. Jesteś jedną z niewielu osób, które są sobą na instagramie. Pozdrawiam ciepło i życzę dalszych osobistych sukcesów 🙂👍

  25. OMG!! Chyle czola i pojdziwiam! Chyba pierwszy raz w zyciu uslyszalam taka historie! Widac ze determinacja, samozaparcie i sila ponad wszystko nie sa Ci obce! Brawo Karola! Podziwiam i szanuje 😘

  26. Hej, naprawdę super artykuł, ale zastanawia mnie jedno, skoro Twoi rodzice mogli Ci pomóc, bo ich akurat na to stać, to czemu od razu pograzylas sie w depresji itd. Zamiast ich poprosić o pożyczkę czy coś podobnego? Pozdrawiam!

    1. Często ludzie o to pytają. Po pierwsze honorowo podeszłam do sprawy, a po drugie mieliśmy wtedy „mały” konflikt.

  27. Karola kochana szacun!!! Ja to Cię podziwiam i zazdroszczę. Jesteś wspaniała kobieta o dobrym serduszku i tak trzymaj 😘zresztą Karoliny już tak mają 😁😁

  28. Twoja historia jest dowodem na to, że trzeba wierzyć i mieć marzenia. Jesteś super dziękuję ❤️

  29. Odwaga, tego należy pogratulować;). Inspirujesz!!!
    Dajesz nadzieję, pokazujesz, że się da! 😉

  30. Karola jesteś wielka .. właśnie za to Cię cenie. Za szczerość. Ale czytając ten post nie wierzyłam w to co czytam. Silna z Ciebie kobieta. ❤️ Fajnie że dajesz swoim obserwatorom IG wiarę w siebie. Bo pokazujesz że kobieta która teraz ma wszystko również miała problemy i do wszystkiego doszła własnymi siłami. Także kobietki. W nas siła. 😄 Karola dzięki 😄

  31. Karolina wow!! Błagam proszę plisssss powiedz gdzie mogę zarobić 10 tyś miesięcznie…. ozłoce Cię dziewczyno!!! Jestem samodzielną matką w Warszawie i z jednej pensji w budżetówce nie wyrabiam. Proszę pomocy!!!!!!!!

  32. Zawsze powtarzam, że póki nie poznamy historii drugiej osoby, nie mamy prawa ocenić.
    Cytując niektóre osoby z mojego otoczenia „O zobacz, mają dom, drogie auto, super wakacje itp itd” zawsze odpowiadam…. Nie znasz historii, nie oceniaj. Obrazek jest piękny, ale może ten ktoś wciąż jest w pracy, aby to mieć, albo boi się bo nie może tego spłacić….. Lub ktoś żyje skromnie, ale ma wspaniałą rodzinę. Niestety jesteśmy wszyscy poddani ciągłej ocenie otoczenia….. Grunt, robić swoje nie zwracając uwagi na komentarze. Gratuluje Karolina, że znalazłaś siłę do walki w tych krytycznych momentach. Masz prawo cieszyć się z tego co masz tu i teraz. Najważniejsze to wstać i walczyć. Ps. Podpisuję się pod twoimi radami, bo ja jestem w połowie tego wyskoku z dołu beznadziejności. Twój tekst uświadamia mi jeszcze bardziej, że będzie, dobrze! Go girl 💪

  33. Zawsze powtarzam, że póki nie poznamy historii drugiej osoby, nie mamy prawa ocenić.
    Cytując niektóre osoby z mojego otoczenia „O zobacz, mają dom, drogie auto, super wakacje itp itd” zawsze odpowiadam…. Nie znasz historii, nie oceniaj. Obrazek jest piękny, ale może ten ktoś wciąż jest w pracy, aby to mieć, albo boi się bo nie może tego spłacić….. Lub ktoś żyje skromnie, ale ma wspaniałą rodzinę. Niestety jesteśmy wszyscy poddani ciągłej ocenie otoczenia….. Grunt, robić swoje nie zwracając uwagi na komentarze. Gratuluje Karolina, że znalazłaś siłę do walki w tych krytycznych momentach. Masz prawo cieszyć się z tego co masz tu i teraz. Najważniejsze to wstać i walczyć. Ps. Podpisuję się pod twoimi radami, bo ja jestem w połowie tego wyskoku z dołu beznadziejności. Twój tekst uświadamia mi jeszcze bardziej, że będzie, dobrze! Go girl 💪

  34. Brawo Karola🏆Motywujesz i dajesz nadzieję, że nie ma sytuacji bez wyjścia💪 czekam na kolejne wpisy😘

  35. Uwielbiam cie na instagramie ale niestety narazie posty na twoim blogu wogole nie przemawiaja do mnie.

  36. Jesteś definicją wytrwałości. Czytało się to ciężko, ale Jestem pełna podziwu dla Twojej osoby.

  37. Karola, szczena mi opadła i strasznie mi wstyd, bo poniekad tak o Tobie myślałam jak napisałaś, ale od teraz otworzyłaś mi szeroko oczy i pokazałaś jak niesamowitą jesteś kobietą! Wielki szacunek i ukłony

  38. Podziwiam i szanuje i chylę czoła naprawde obserwuje Cie od dawna jesteś niesamowita jak dla mjie pod każdym względem ❤❤❤ bardzo bym chciala abyś znalazla czas i opowiedziała albo napisała tak jak wspominałaś jak zarobic jak to zrobic, aby z wyjsc z takiego długu myślę ze wiele osób by znalazło w tym dla siebie jakąś pomoc. Pozdrawiam serdecznie

  39. Sky is The limit…Pani Karolino gratuluję zawziętości i samozaparcia. Podziwiam. I współczuję komentarzy w stylu ” jak można zarabiać 10 k miesięcznie???”. Ja też z branży bankowo-finansowej i wiem że jak się chce to można, ale nie jest to praca dla malkontentów, narzekaczy i leni…zawsze jak mam mniejszą motywację to łapie na story pozytywne wibracje od Pani i od Pani Ewy. Pozdrawiam

  40. Taki bez ładu i składu ten post.Nie wierzę że sama spłacilas taki dług,może mąż ci pomógł tylko tego nie napiszesz bo już by nie było takie oh i by się nie zachwycali

    1. Myślę, że masz bardzo niską samoocenę bo gdyby było inaczej to byś wierzyła w to, ze kobieta może dać radę i zarabiać takie pieniądze. Przecież nie będę papierów w internecie zamieszczać. Życzę więcej wiary w siebie i swoje możliwości:)

  41. Jestem właśnie w podobnym momencie. Czasami jest bardzo ciężko… , nie chce sie wstac z łozka. Najważniejsze to pozbyć się tych wszystkich fałszywych i toksycznych „znajomych” , którzy żerują na twoich problemach. Ale tak jak Ty, zawsze byłam i będę niezależna i samodzielna. Mam teraz prosta zasadę: myśleć o sobie a nie o tym żeby innych zadowolić. Mam nadzieję że wszystko ułoży się tak jak u Ciebie. Dzieki za ten wpis daje więcej nadzieji i otuchy niż tzw. „przyjaciele”

  42. Obserwuje Cię od dwóch lat (przepraszam ze na „ty”, ale czuje jakbym znała Cie od dawna ) i od samego początku jesteś moja inspiracja. Oglądam Twoje story i myśle sobie chciałabym być taka jak -ona- … miałam myślenie takie jak napisałaś „bogata, ma na wszystko…..itd” chciałabym mieć tyle co ty- myślałam do dziś .. i choć dalej jesteś moja inspiracja osoba z której można brać przykład to myśle sobie kurczę , to jednak moje stabilne życie poukładane jest coś warte. Jeszcze nie doświadczyłam w życiu, aż tak wielkich problemów jak Ty . Podziwiam cię, a to chyba jeszcze bardziej zbliża mnie obserwatorkę z instagrama do ciebie . Karola jesteś super dla mnie kobieta inspiracja

    1. Hmmm… Dziwnie, że poznałam go wcześniej a długi spłaciłam poźniej. Puste, ograniczone myślenie kogoś kto widać ocenia innych swoją miarą..

  43. Fajny tekst ale jak już piszemy historie tego typu to trzeba napisać o czynnikach które pomogły w wyjściu z problemu. Bo jeżeli wyszłaś z tego sama brawo jeżeli jest w tym czynnik męża nie ważne ile ma lat to może być i spadek po babci to jest to gdzieś szczęście niż praca myślę tu np gdy nagle mam faceta mieszkam z nim to co zarobię idzie na długi on pomogą mi dając kontakty do biznesu itd czy ten sukces nie jest jednoosobowy to ma duże znaczenie ja też mam spory dług w skarbówce ale spłacam go za granicą a mam takich znajomych co po prostu Maja innych bogatych znajomych i dają im zlecenie byle tylko ta wyszła z długu bo wtopila w faktoringu została z 2ml długu ale inni biorą jej firmę do współpracy i jakby pomagają jej bo ja znają więc pytanie ile w tym pomoc innych a ile własnej kreatywnosci w twoim przypadku

    1. Nie ma żadnych czynników. Nie rozumiem dlaczego niektórzy myślą, że samemu się nie da… Nie dostałam spadku, nie dostałam od nikogo pieniędzy (ani od męża, ani od rodziców ani od nikogo innego). Nikt nie dał mi żadnych kontaktów do biznesu bo np. mój mąż się na tym nie zna. Jedyne, co dostałam to dobre słowo i psychiczne wsparcie. Fakt, to bardzo dużo, ale od tego się długów nie spłaca.

  44. A gdzie w tym wszystkim Twój mąż??? Pisałaś ze ma firmę , interesy wynajął Ci lokal i …. patrzył jak spłacasz kredyty, mało spójne

    1. Bardzo spójne. Nie spłacił za mnie ani złotówki. To były moje długi a nie Jego. Dziś nikt mi nie zarzuci, że go wykorzystałam. Dawał mi za to wsparcie psychiczne. ps. Nie wynajęłam od niego ostatecznie lokalu.

  45. Karola w życiu bym nie przepuszczała, że przeszłaś takie piekło😱 ,jednak człowiek zawsze może się mylić .🤔Wiadomo że obserwuje cię na istagramie z czego bardzo się cieszę dzień bez ciebie dniem straconym .Sama jestem w guwnianej sytuacji dopadła mnie choroba 🦞, ale wiesz co od samego początku tak jak ty postanowiłam unieść te brzemię sama na swych barkach i się nie poddać .Szacun dla ciebie za siłe walki ,pozytywne nastawienie ,nie zależność od innych jesteśmy żelazne damy a one nigdy się nie poddawają 💪💪Ściskam z całych sił i dziękuje za ten wpis on mnie jeszcze bardziej uświadomił w tym że warto 💪warto walczyć o swoje 💪❤️

  46. Super super podejście, mysle sobie nieraz bo mam firme ktora hmm ma gorszy okres teraz….że chyba bym sie załamała. Ale też dlatego że już mam dzieci i tyle lat na karku co i ty, i co od nowa wszystko? Ale pewnie też bym wzięla się wkońcu w garść. …nawet już mysle o nowym.Ja natomiast martwiłabym sie za co sie zabrac. Ciekawi mnie w jakiej branzy był poprzedni biznes i skad miałaś wiedze na temat tej branzy finansowej? Czy uczyłas się od nowa? Czytałas ? Czy ju mialaś tą wiedze? Czy wiedziałas że mozesz na tym tyle zarobic ?
    Pozdrawiam Cie ciepło jest taka babka🖤

  47. Super że się podniosłas ,choć dalej nie wiem w jaki sposób można zarobić w 4lata tyle kasy by spłacić takie dlugi,utrzymać tak duży dom ,samochód,siebie .naprawdę Wow jak tego dokonałas…A poruszyła ważny temat o braniu horrendalnych kredytów przez młodych ludzi,którzy zarabiając dobrze przez jakis czas mysla ze stac ich na kredyt po pol miliona lub milion czasem nawet wiecej. Buduja domy z metrazem gdzie potem trzeba sprzątaczki żeby to ogarnąć kupują drogie samochody wszystko w leasing.jedno zasadnicze pytanie po co?po co ci 5lazienek w domu ,fura za 300 tyś.no chyba po to żeby szanować.potem firma pada ,albo niewien jedno z małżonków podupadnie na zdrowiu i zaczyna się dramat..zdecydowanie trzeba mierzyć siły na swoje zamiary.i nauczka na przyszłość to branie malych pożyczkę A nie dużych kredytów żeby spać spokojnie.mam nadzieję że to była dla Ciebie lekcja na cale Zycie i szacun jeśli tak zrobiłaś

  48. Rzadko komentuje na instagramie a już na pewno blogi tego typu, ale krew mnie zalewa jak czytam niektóre komentarze. Jestem Twoją imienniczką. W wieku 20stu kilku lat spotkała mnie podobna sytuacja. Psychicznie byłam wykończona. Bałam się odbierać telefony, odbierać listy, otwierać drzwi. Nie jestem wstanie policzyć ile komorników spłaciłam. Z gigantycznymi różnymi odsetkami. W tym okresie dodatkowo zmarła osoba która była moim jedynym oparciem. Przeprowadziłam się do dużego miasta. Pracowałam od rana do świtu. Potrafiłam zarobić 12 tys miesięcznie a i tak bliscy ludzie dziwili się, że nie mam kasy. Wszystko spłacałam. Pamietam jak nie miałam pieniędzy ja paliwo, i płaciłam za nie bonami na BP, które miałam uzbierane wcześniej. Pamietam sytuacje jak szlam na metro i nie mogłam kupić biletu bo miałam zajęcie z Urzędu Skarbowego na rachunku. Na ostatnich pieniądzach. Mam zamożnego ojca – jedynaka, z którym nie utrzymuje kontraktu od kilku lat. Od którego nie dostałam ani złotówki. Wszystkie moje długi spłaciłam sama. Kiedyś usiadłam i policzyłam i nie potrafiłam wyjść z podziwu ile w rok byłam stanie spłacić. Jeden poborca podatkowy mi powiedział, że ludzie rzadko wychodzą z takich zadłużeń. Byłam z siebie bardzo dumna. A i tak do dziś słyszę od ludzi, ze mój ojciec spłacił mi długi, ze jego rodzice tez mi dawali na życie. Dlatego jak poznałam mojego obecnego partnera z którym mam kilkumiesięczna córkę. Ciąże trzymałam w tajemnicy prawie do samego końca. Wszystko co mam zawdzięczam sobie, a i tak ludzie będą swoje gadać tak jak w Twoim przypadku. Mówiąc może niezbyt ładnie: SRAJ NA NICH. Dobrego dnia!

    1. Święte słowa ! Podziwiam ! Ale powiem Ci, że jak to czytam to aż wszystko wraca. Skąd ja to znam… 🙁 Cieszę się, że Ci się udało !:)

  49. Boziu ależ się wzruszyłam 😥 jestem teraz na podobnym etapie swojego życia. Wir długów i problemów rośnie…firma przynosi więcej strat niż zysków A ja wpadam ze skrajności w skrajność. Depresja robi swoje i myślenie też nie pomaga natomiast wiem jedno czytając Twoja historię pomagasz mi zrozumieć że trzeba walczyć nawet jak jest mega źle. Motywacjo moja jak i innych bądź zawsze z nami ;*

  50. Mega zaskoczenie… Nigdy bym nie pomyślała, że do tego stopnia znasz życie – bez urazy, ale chyba już tak to działa, że jak się widzi zadowoloną z siebie osobę, pięknie ubraną, to przez myśl nie przejdzie, że kiedyś mogła być w rozsypce. To co napisałaś jest bardzo motywujące, bo chyba najtrudniejsze kiedy wpadnie się w dołek jest to, by na nowo uwierzyć w siebie i znaleźć tą odpowiednią drogę…

  51. Karola jesteś niezwykle przedsiębiorcza i pracowita , piękna kobieta z Ciebie – na żywo wyglądasz jeszcze zdecydowanie korzystniej , widziałam Cię kiedyś w Silesii. Ja też jak Ty całe życie ciężko pracuje , ale jestem niewolnikiem kredytu we Frankach , brałam 600 tys , wypłata była już ok 50 tys mniej .Od lat co miesiąc ok 4 tys zł to rata kredytu , i zostaje na miske ryżu .i tak jeszcze jakieś 20 lat..Co byś zrobiła na moim miejscu ? Jak się z tego uwolnić ?

    1. Pracowałam w branży kredytowej i zarobiłam sprzedając kredyty. W tej branży duże prowizje to nic nadzwyczajnego o ile umie się to dobrze robić 🤗

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *