Dlaczego wciąż to sobie robisz ?

Właściwie od początku mojego bycia na instagramie, a już na pewno od momentu kiedy pojawiło się tam więcej społeczności dostaje taką sama wiadomość. Oczywiście jest to jedna wiadomość w wielu wersjach, ale sens zawsze jest ten sam. „Chciałabym, ale nie mam odwagi bo boję się co ludzie powiedzą …”. Mniej więcej tak ona brzmi.

Okazuje się, że rezygnujecie ze swoich pragnień, marzeń, planów tylko dlatego, ze boicie się reakcji sąsiadów, koleżanek (właściwie to powinnam napisać pseudokolezanek), ludzi z pracy czy nawet mieszkańców Waszego miasta. A ja się pytam: Kto to jest żeby Was oceniać? Żeby Wam dyktować jak macie żyć ? Wasz wzorzec do naśladowania? Ktoś, kto wytycza ogólnoprzyjęte normy życiowej etyki? Wątpię …

W całym moim życiu częściej szłam pod prąd niż z prądem, jednak rodzice wychowali mnie raczej w duchu „dziękuje, proszę i przepraszam”. Skutkowało to tym, że przez bardzo długi czas przejawiałam bardzo silną postawę altruistyczną. Najpierw patrzyłam na korzyść otoczenia a później dopiero na swoją. Zastanawiałam się, czy moje zachowanie spotka się z ogólną aprobatą, czy coś, co zrobię będzie dobrze odebrane i zaakceptowane. Jako, że jednak pozostanie w tzw. szarej masie kłóciło się z moimi wewnętrznymi potrzebami to często byłam na świeczniku. I tak, począwszy od najmłodszych szkolnych lat, gdzie jako najlepsza uczennica w szkole byłam angażowana w prawie wszystkie szkolne akademie, konkursy czy chociażby szkolną reprezentację poza szkolą, przez studia, gdzie nie interesowało mnie kompletnie całonocne akademickie balowanie przy browarach najtańszej wódce oraz „jaranie” się kolejnego dnia – kto więcej wypił i „wyrzygał”, aż po dzień dzisiejszy, gdzie będąc w małżeństwie z 24 lata starszym mężczyzną prowadzę, według niektórych obnażające prywatność konto na instagramie. Przez te wszystkie lata walczyły wewnątrz mnie dwa uczucia : silna potrzeba indywidualizmu i pójścia według własnych wyborów oraz potrzeba akceptacji przez otoczenie, która jednocześnie szła w parze z unikaniem krytyki. Można zwariować, prawda? Odpowiedz sobie teraz sama na pytanie „Ile razy Ty tak miałaś?”.

Pękło, kiedy posypało mi się życie. Mając niewiele ponad 20 lat doświadczyłam w życiu ze strony otoczenia wszystkiego, co najgorsze. Jeśli czytałaś mój tekst o tym, jak tonęłam w długach, nikt nie akceptował mojego związku z tyle starszym mężczyzną i tak naprawdę sama musiałam się z tym wszystkim zmierzyć to wiesz o czym piszę.

Dotykając życiowego dna a później, bez niczyjej pomocy się od niego odbijając doszłam do takiej formy psychicznej, gdzie właściwie nic mnie już nie rusza. Dziś wiem, ze nikt nie ma prawa mnie oceniać, jeśli mnie nie zna. Nikt nie ma prawa mnie oczerniać bo nie przeszedł tą drogą, co ja. I najważniejsze, nikt nie ma prawa mi mówić jak mam w życiu robić jeśli jest dla mnie obcą osobą. Mogę (uwaga – nie muszę) sugerować się zdaniem bliskich, mojego męża, rodziców, rodzeństwa czy prawdziwych przyjaciół ale nie obcych, przypadkowych osób. I tu dochodzę to kolejnego wniosku – kiedy coś robię, robię to dla siebie, ewentualnie dla swoich bliskich. Dla własnego poczucia szczęścia i realizacji a nie dla usatysfakcjonowania otoczenia, które nota bene bardzo często utopiło by mnie w łyżce wody. Doszłam do takiego etapu w swoim życiu, gdzie totalnie nie interesuje mnie to, co ludzie powiedzą. Niech gadają. Gadali i zawsze będą gadać. Przynajmniej daję im jakąś rozrywkę w ich smutnym życiu. Za to jaka ja jestem szczęśliwa!

Życie mamy jedno. I choć sama mam dopiero niecałe 32 lata to widzę jak ono szybko leci. Styczeń, maj, wrzesień i kolejny Sylwester. Mam je przespać bo komuś innemu, obcemu = się nie podoba, że jestem inna niż on? Mam rezygnować z samej siebie bo ktoś obcy narzuca mi, że mam żyć według jego standardów? W życiu!

Ludzie mnie obgadują, wiem to, wiec spokojnie – mój drogi „antyfanie” jeśli to czytasz to wiedz, ze wiem, ze istniejesz 😅. Ale jestem w takim momencie życia, ze kompletnie mnie to nie rusza. Przeczytam, skasuje, zapomnę i na koniec zablokuję. A jeśli to się tyczy świata realnego to urywam kontakt, kasuję numer telefonu, izoluję, zapominam. Żyję dalej. Z uśmiechem na ustach. Żyję tak, żeby nie krzywdząc innych było mi dobrze. Bo życie mam jedno.

Dlatego pytam się Ciebie „Dlaczego do cholery wciąż to sobie robisz?!”. Czemu tak bardzo boisz się opinii społeczeństwa? Jesteś dla siebie, ewentualnie dla bliskich. Nie dla obcych, często źle Ci życzących ludzi. Kiedy jest Ci źle i zaliczasz życiową glebę to nie dość, że będą Cię obgadywać to jeszcze mało kto rękę wyciągnie do pomocy. Kiedy znów jest Ci dobrze i czujesz ze jesteś w najlepszym życiowym momencie to będą gadać jeszcze więcej bo Twój sukces będzie dla nich niczym trudny do strawienia tłusty niedzielny obiad. Cały czas coś ich będzie kłuć, uwierać, tam znów gnieść. Więc zacznie im się ulewać. Lub pójdzie tą drugą stroną, że zaczną na Was „srać”. Dosłownie obrzucać Was gównem. Zadaj sobie wtedy pytanie, kim oni dla Ciebie są? Co oni zrobili w tym kierunku, żeby mieć tak jak Ty? Najczęściej nic. I Ty chcesz się nimi przejmować?! Tym, co gadają?! Odmawiać sobie przyjemności, rezygnować z własnego szczęścia w imię kogoś, kto jest lata świetlne za Tobą?

Świata nie zmienimy. Sporo ludzi ma tendencje do zazdrości i obgadywania. To są ludzie nieszczęśliwi, słabi, z zaburzeniami. Czerpią radość z krzywdzenia innych. Nie szkoda Ci Twojego cennego czasu na to, żeby się nimi przejmować? Bo mi osobiście tak.

Szanuj swoje życie. Szanuj to, co masz. Nie oglądaj się na innych i rób swoje bo to da Ci szczęście. Jest jeden warunek – nie możesz przy tym krzywdzić innych. Zacznij od błahych, prostych spraw – od wymarzonej fryzury czy makijażu, na który nie mogłaś się odważyć. Od stroju, który chodził Ci po głowie ale bałaś się, ze „koleżanki” w pracy zjedzą Cię wzrokiem. Bądź pewna siebie. Uwaga – nie zarozumiała tylko pewna siebie. Uśmiechnięta. Nie przejmuj się tym, co inni powiedzą, czy Cię obgadają i będą się z Ciebie śmiać. Nie rób sobie tego więcej.
Ściskam mocno.
Karolina

12 thoughts on “Dlaczego wciąż to sobie robisz ?

  1. Dzień dobry
    Bardzo dobrze napisane i w pełni się z Panią zgadzam. Gratuluję odwagi i życzę dużo szczęścia w realizowaniu nowych planów.
    Pozdrawiam😘
    Anna

  2. Jesteś moja motywacja. I dziękuje za rozmowę kiedyś w SCC dałaś mi tyle siły, mimo, że zbłądziłam wpadłam w toksyczny związek, zostałam odizolowana od świata, wreszcie kiedyś wspomniałam sobie Twoja słowa. Ze tez byłaś w takiej sytuacji jak ja i dałaś radę. I ja też daje. Mimo nienawisci płynącej od najbliższych pewnie wiesz o kogo chodzi, dziś wiem, że jestem więcej warta aniżeli 0, które było mi wmawianie. Dziś już nie patrzę na to co ktoś powie, dziś rosnę w sile, dla samej siebie i dla Amelki. Zawsze byłaś moim autorytetem kobiety. I zawsze będziesz. Uwielbiam patrzeć na Ciebie, czerpać inspiracje i sile. I wiesz co Karola ? Jesteś wielka !! Jesteś moim drogowskazem 🙂 dziękuje za wszystko, za każde słowo i za to że jesteś ❤️ Buziaki od Amelki dla cioci Karoli i Franusia 🥰

  3. Pani Karolino ja wierzę, że jeżeli będzie Pani kiedyś chciała się jeszcze bardziej dzielić swoją wiedzą i doświadczeniem na większą skalę to wyprzedzi Pani Kamilę Rowinską. Moim zdaniem kobiety powinny uczyć się wspierać i zdrowo rywalizować. Nie chcę generalizować, ale to chyba kobiety bardziej oceniają, zawiszczą i zazdroszczą. Mam nadzieję że zmieni Pani punkt widzenia wielu z nich. Pani teksty i stories robią więcej niż niejeden coach i szkolenie motywacyjne za kupę kasy. Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas nad tekstem.

  4. Karolina jesteś super kobietą dokładnie ludzie nie znają osób czy ich pracy i mówią hejtuja i wogole dla mnie jesteś super nr 1 ściskam mocno

  5. „…przez studia, gdzie nie interesowało mnie kompletnie całonocne akademickie balowanie przy browarach najtańszej wódce oraz „jaranie” się kolejnego dnia – kto więcej wypił i „wyrzygał”…” Cieszę się, że taki głos gdzieś w końcu publicznie ma szansę wybrzmieć głośno i dobitnie. Jest w kontrze do modnego mainstreamowego opisywania studiów jako wieloletniej niekończącej się imprezy, która jeszcze w dodatku nie wiadomo co ma na celu. Jako że picie dla samego picia i upicia się trudno nazwać zaspokajaniem potrzeb towarzyskich. Raczej świadczy to o kompletnym pogubieniu się i robieniu czegoś bezsensownie i bez przemyślenia. Niestety taki dość prymitywny model spędzania wolnych wieczorów, nocy a czasem przeciągnięty na całe weekendy jest dość silnie lansowany i narzucany jako całkiem standardowa i normalna dla studentów rozrywka. Bardzo się cieszę i dziękuje Ci, że jako osoba wciąż jeszcze bardzo młoda i „cool” masz odwagę napisać takie słowa, które często są wyśmiewane i kojarzone z gderaniem starych ludzi. Mam nadzieję że jest nas więcej.; młodych ludzi, którzy reprezentują poziom nieco wyższy od prymitywnego zalewania się w trupa, które, co warto dodać często przeciąga się daleko w przyszłość poza czasy studenckie. Nigdy nie rozumiałam atrakcyjności tego fenomenu i szczerze wątpię, że jest on aż tak przyjemny dla młodych ludzi. Myślę, że ma to raczej związek z tym o czym jest ten post: z myśleniem, co inni powiedzą jak się wyłamię, jak zrobię inaczej niż większość. Przykre to i rozczarowujące…

  6. Karola, zawsze poprawiasz mi humor. Mam wrażenie jakbym siedziała z Tobą przy kawie i dyskutowala.
    Jesteś ogromna inspiracja dla wielu kobiet A Twoje teksty czyta się z przyjemnością.

  7. Jestem znowu na zakręcie życiowym. Tekst bardzo wbij się w moją sytuację. Jednak osoba, której zdanie liczyło się dla mnie jako pierwsze to mój partner. W sumie to narzeczony…. I tu celowo użyłam słowa liczyło bo to nie było dla mnie dobre. W pewnym momencie chciał cała mną zawładnąć. Nie oglądaj tego tylko to…., zostaw to teraz zrób np to, bo to jest ważniejsze. Przy zakupie czegoś nowego po co Ci to…. Przy czym sam robi co chce. Wstyd mi tylko że tak długo musiało minąć czasu, łez abym zrozumiała swoją wartość. Abym walczyła o syna i o siebie. Żeby kiedyś dziecko było dumne że swojej matki. Walczę nadal o siebie…

  8. Brawo! Oby wiecej takich glosow, wiecej dziewczynek wychowywanych by isc swoja droga, a nie uszczesliwiac innych – i wszystkim kiedys bedzie lepiej 🙂
    Pozdrawiam serdecznie

  9. Karolina obcych ludzi można wyrzucić z głowy,życia gorzej jak np. rodzina męża jest takimi toksykami chcą żyć życiem naszym i co chwilę dobre rady i ciągle coś… To wtedy co zrobić…

  10. Takiego tekstu dzisiaj mi trzeba było…
    DZIĘKUJĘ 🥰🥰🥰
    Cała prawda, zawarta w kilku zdaniach… Jak mądrych zdaniach.
    Pozdrawiam Cię serdecznie, życzę samych serdeczności…i czekam na kolejne motywujące wpisy…
    Buziaki 😘😘😘

  11. Fantastyczny wpis!:) Ile szkody (nieświadomie) zrobili nam nasi rodzice wychowując poprzez wpajanie nam, że ” zawsze mamy być miłe, grzeczne, posłuszne, słuchać starszych, gdyż są mądrzejsi”. Chyba najbardzej przeszkadzało mi zawsze to, że nigdy nie byłam pytana czy np. chcę jechać na kolonie czy robić daną rzecz…. Zawsze było wszystko z góry zaplanowane przez rodziców…. Teraz widzę jak negatywny wpływ miało takie postępowanie na nasze już dorosłe życie…. Pozdrawiam serdecznie:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *